Od pewnego czasu zapisuję się na mnóstwo najróżniejszych blogowych rozdań, bo to fantastyczna okazja do poznania nowych ludzi, ich prac najróżniejszych, nowych technik i źródło inspiracji.
Przy okazji próbuję szczęścia w zabawach, bo jakoś nigdy nie udawało mi się niczego wygrać, a teraz już mam pierwsze wygrane, za które bardzo jeszcze raz dziękuję.
10 maja odbyło się losowanie, a ja dopiero dwa dni później sprawdzając pocztę oraz inne informacje dowiedziałam się o wygranej. Byliśmy akurat w naszym domku i przeraziłam nieco rodzinę okrzykiem radości.
Miętowe cudo i bransoletka w ludowy wzorek były moje -tutaj relacja z losowania
Możecie sobie wyobrazić, jak się cieszyłam.
Wczoraj otwarłam paczkę od Julci i już mam - piękny czajniczek, bransoletkę - moje pierwsze decoupage w domu oraz kilka serwetek.
Julciu !!! bardzo Ci dziękuję.
Dlaczego mi tak bardzo smutno - bo czajniczek, mimo poduszek powietrznych i stosu gazet dotarł do mnie uszkodzony. Jest stłuczone szkliwo, ma tendencje do odpadnięcia.
Nie pisałabym o tym, bo Julci też jest bardzo przykro, ale potrzebuję pomocy osób, które zajmują się ceramiką - czy jest jakieś lekarstwo na te rany, bo czajniczek jest na prawdę ładny.
Ot i takie to moje szczęście, zawsze coś gorzkiego musi mi zepsuć np. radość z prezentu :(
Pozdrawiam cieplutko, bo za oknem bardzo zimno i ponuro. Słońca w sercach Wam życzę.