Witam serdecznie !!!

środa, 11 lipca 2018

Magnesy na igły do haftowania i szycia

Witam serdecznie!

Mąż bardzo nie lubi, gdy szukam igieł przy haftowaniu, dlatego zrobiłam sobie i przy okazji koleżankom kilka magnesów.
 Większa kamea towarzyszy mi już przy szyciu i haftowaniu.
 Wykorzystałam co było pod ręką, spełniają swoje zadanie i przy okazji powstaną kolejne :)
 Dziś moja piękna gloksynia kwitnąca obficie od dnia matki.
Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 9 lipca 2018

Na ludową nutę - kolejne szybkie drobiazgi

Witam słonecznie!

Oprócz sobotniego pierścionka pokleiłam kaboszony z motywami folklorystycznymi do gotowych baz.
 Jedna baza broszki mi się jeszcze w zapasach znalazła.

Wszystkie bransoletki i kolczyki są ze stali szlachetnej. Bazy sztyftów z rantem na kaboszon 12 mm znalazłam w Kadoro. Nie pamiętam, gdzie kupiłam bazy bransoletek. w tej chwili nie znalazłam ich w popularnych sklepach - Kadoro, Royal Stone, Pasart itp.
Bazy pierścionków, wsuwek do włosów i wisiorków wykonane są ze stopów metali.

Przepraszam za zdjęcia, ale robione na szybko, żeby pokazać "potrzebującemu" co ma do wyboru.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Obserwatorów i Gości, którzy odwiedzają moją stronę :) 


Weekend pod znakiem relaksu

Witam serdecznie!

Wczoraj wróciliśmy do domu po małym ogródkowym maratonie, Kacper z gorączką, ja "jakaś niewyraźna". Mimo, że miałam co robić w domu usiadłam z kawą na balkonie i przypomniałam sobie koralikowy ścieg najprostszy,  czyli peyote parzysty :)
Czarno-biała kamea to mój magnes na igły do haftu lub szycia.
 Taki pierścionek sobie uszyłam z koralików TOHO round 15 Inside-Color Aqua - Opaque Yellow Lined.
 Rodzina, a przede wszystkim Bartek bawił się wczoraj  na zorganizowanym w naszej dzielnicy Święcie Kolorów. Indyjski Holi Festiwal rozbawił rudzką młodzież. Zdjęcia można zobaczyć w kilku artykułach, m.in tu i tu. Oczywiście bardzo bogate albumy są na FB m.in w grupie "Nowiny z Bykowiny".
Natomiast w niedzielę odbył się u nas Aeropiknik z bogatym programem i możliwością lotu balonami na uwięzi.
W wysokim bloku po prawej stronie mieszkają moje dzieci, mogli podziwiać startujące balony z okna :) 
Wiatr przeszkadzał i długo nie można było "postawić" balonów. Wieczorem jednak odbyły zaplanowane loty balonem.
 To już zdjęcie mojej córki "pożyczone z FB,ostatni lot - koniec pikniku :(
 Kacper obok szybowca, również zdjęcie mojej córki umieszczone na FB.
Dron został wykorzystany do zrobienia zdjęć z imprezy :) M.in. tutaj jest pierwsza relacja. Również na FB można znaleźć zdjęcia z pikniku.
Modeli było więcej, atrakcji również dużo. Najpiękniejsze to to, że obie imprezy, sobotnia i niedzielna odbyły się w naszej dzielnicy blisko naszych domów :)
 Życzę Wam przyjemnego, słonecznego tygodnia!

czwartek, 5 lipca 2018

Orzechówka - pierwszy etap

Witam słonecznie z mojego ogródka!

Czerwona porzeczka już przerobiona na sok, czarna jeszcze sobie powisi na krzaczkach. Jeszcze późniejszy agrest powinnam zerwać, ale dziś postanowiłam pierwszy raz zrobić nalewkę z zielonych orzechów. Przeczytałam z setkę różnych przepisów, nie miałam pojęcia,który wybrać, więc tradycyjnie postanowiłam eksperymentować. Dlatego ten post, żeby sobie zanotować co i jak robiłam.
 Orzechy mam na drzewie, w tym roku drzewa nie zmarzło w maju i na brak owoców nie można narzekać :)
 Kupiłam rano słoik i alkohol, 0,5 litra spirytusu i 1 litr czystej wódki.
Do obróbki orzechów przygotowałam przede wszystkim rękawice jednorazowe, deskę z folią i porządny nóż. Mimo, że dopiero 5 lipiec, okazało się, ze orzechy już są twarde i z trudem się je kroiło. Nie wiem co mi z tego wyjdzie. Skroiłam 60 sztuk bez ważenia, nie mam dużych orzechów.Wyszło 3/4 słoja 4,25 litrowego. 1,5 litra alkoholu akurat przykryło pokrojone orzechy.

Ps.: Nie wystarczają cienkie rękawiczki, ja mam palce brązowe. Pranie nie pomogło, pojadę do Konina z brązowymi palcami :( :( :( 
. Pierwszy etap gotowy. Za ok. 2 tygodnie, inni twierdzą, że dopiero po 2 miesiącach odleję płyn. Dodam syrop z cukru i wody i znowu odstawię na ok miesiąc. Potem odlany syrop wymieszam z alkoholem. Połowę zostawię na lekarstwo, a resztę może doprawię różnymi przyprawami i dosłodzę w razie potrzeby np miodem. Zobaczymy co mi w ogóle wyjdzie z tego "nastawu" :) 
 Słoik odstawię w ciemne miejsce, a obok dużego słoja jeden z mniejszych kwiatów białej hortensji. Muszę dodatkowo obwiązać krzaczek, bo kolosalne kwiaty kładą się na ziemię.
Kawa wypita, post napisany, więc wracam do agrestowych krzaczków. Owoce same do słoika nie wskoczą, więc nie ma zlituj się - trzeba zerwać.
Ps.: Z agrestu zrobiłam trochę dżemu - tylko 5 słoików 340 ml :)
Niech Wam piękna pogoda dopisuje!

niedziela, 1 lipca 2018

Wiosna w Paryżu - SAL "Paryżanki" V. Enginger - koniec

Witam ciepło!
Za oknem zimno,mokro i ponuro, a przecież dziś 1 lipiec.  Radość jedynie mi sprawia fakt, że wreszcie wczoraj skończyłam moją "paryską wiosnę".
W poprzednim poście nie przewidziałam, że kwitnąca gałąź da mi tak popalić, no i trawki, kwiatki, drzewka, lecące płatki i troszkę konturów sprawiło, że z trudem wczoraj wieczorem skończyłam...
 Potem wiadomo, pranie....
Suszenie na ręczniku, ale tylko chwilę....prasuję na mokro :)
 Okazało się, że jednak nie skończyłam wczoraj, pies mi samopas po Paryżu biega :) . Nie do pomyślenia, jestem wrogiem wyprowadzania psa bez smyczy. Dłuuuuuuugo to trwało, od sierpnia 1017, ale haft cały czas leżakował.
 Chcąc nie chcąc musiałam wyciągnąć schowane nici i wyhaftować pieskowi smycz. Czyli skończyłam w lipcu, a nie w czerwcu :(
 SAL "Paryżanki" był na FB, grupa nadal istnieje, ale nic się tam nie dzieje. Dziewczyny szybko się uwinęły z haftami, tylko ja mam takie spóźnienie - zostało "Lato w Paryżu" do wyhaftowania.
 Dopiero, gdy będzie komplet dam do oprawy. Jeszcze sobie poleżą, teraz w trójkę :)
Pory roku haftuję na lnie obrazkowym z firmy Permin of Copenhagen, 30 Ct w kolorze kości słoniowej, muliną DMC wg klucza projektantki V. Enginger. Tylko mulinę DMC 818 zamieniłam na mulinę Anchor 1012.
Nie mam pojęcia, kiedy ostatni z serii w ogóle rozpocznę, teraz ogród czeka i pakowanie na "kolonie kołderkowe", które odbędą się w Koninie w dniach 11 - 15.07.
 Owoce trzeba zerwać, o chwastach nie wspomnę - pewnie wszystko zarośnięte po mojej dłuższej nieobecności i ostatnich deszczach.
W jedyny ostatnio ciepły dzień, piątek 29.06 w ogródku zaroiło się od owadów najróżniejszych.

Takich pięknych, gorących dni życzę Wam i sobie :)