Dawno mnie nie było, znowu mam zaległości. Nie pokazałam m.in mojej pechowej pamiątki, o której pisałam tutaj.
Z powody różnych zawirowań życiowych nie wyhaftowałam nowej tylko skończyłam to co zaczęłam.
Taki haft "poszedł" w świat :(
Byłam i praktycznie nadal jestem uziemiona, choć pierwszy raz od dawna jestem w domu na wsi.
To co tu zastałam przygnębia, swoich owoców i orzechów nie będziemy mieli w tym roku, z wyjątkiem agrestu i porzeczek.
Może jutro uda mi się posadzić mieczyki, dalie i kanwy, które pewnie zakwitną we wrześniu.
U mnie kwitną ( teraz! ) pełne narcyzy, tulipany ( choć też kilka zmarło) i moje ukochane konwalie.
Hiacynty przekwitły.
Ciepłego słonecznego weekendu Wam i sobie życzę !!!

