Witam serdecznie !!!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrodowa fauna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrodowa fauna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Bordowo

W ubiegłym tygodniu  wreszcie zajęłam się wykonaniem życzenia koleżanki - naszyjnik w kolorze bordo z ciemnymi dodatkami.
Miałam do dyspozycji resztki mojej kolekcji malowanych marmurów w kilku wielkościach.
Oto moje próby - pojedynczy naszyjnik długości 50 cm plus łańcuszkowa przedłużka oraz dodatki posrebrzane. Nie miałam ciemnych dodatków, dlatego taka próba...


Druga próba, to 3 sznury, które chciałam zapleść lub skręcić razem - niestety za mało koralików. 


Inna wersja, ale nieciekawie wyglądają niedomalowane do otworu koraliki. Jakoś nie pasowałoby mi to do sukni


Ostatnia próba czeka na zatwierdzenie :):):)



W rzeczywistości jeszcze ciemniejsze :



Pokaże wam jeszcze gościa, który w nocy z czwartku na piątek o godz. 3,30 mnie obudził w sypialni i to nie koncertem, tylko fruwaniem nad głową ....brrrrrrrrrr..... Otwarłam okno na oścież, zamknęłam drzwi i poszłam spać do drugiego pokoju.
Na drugi dzień wieczorem pasikonik przechadzał się po ścianie balkonu przy oknie do sypialni.



Pozdrawiam serdecznie wszystkich obserwatorów i gości mojego bloga.

niedziela, 28 lipca 2013

Four-way Florentine - lipiec oraz migawki z ogródka

Lipcowy etap haftu skończyłam w terminie i od razu zrobiłam zdjęcia, żeby pokazać jeszcze dziś.

Przetłumaczony opis lipcowego etapu projektu ANG można przeczytać tutaj :


 
W tym miesiącu była do wykonania jednokolorowa ramka wokół centralnego wzoru. W moim przypadku to kolor ciemnoczerwony haftowany kordonkiem MEZ nr 47.
 
 
 
Prawdziwie lipcowe upały bardzo mnie cieszą, ale roślinkom potrzebna woda do szczęścia.
Niestety nie mamy systemu nawadniania, a do domu z ogródkiem jeździmy na weekendy i to nie wszystkie.
Kwiatki mimo upałów kwitną stanowiąc jednocześnie owadzią stołówkę.
Cytrynek nie chciał nam pokazać rozłożonych skrzydełek, może następnym razem się nam uda zrobić lepsze zdjęcia.




Rusałka - pawik pokazała nam się w pełnej krasie, ale ze stołówki przepędziły ją pszczoły. Na szczęście dużo  kwiatów zakwitło i pyłku starczyło dla wszystkich zainteresowanych

 

Wczoraj pierwszy raz widziałam spacerującą po trawniku pliszkę żółtą, ale niestety znajdowała się między mną, a aparatem. Później widywałam ją jeszcze kilkakrotnie, ale w bardzo bezpiecznej odległości i zdjęcia nie udało się zrobić.
Może jeszcze przed wrześniowym odlotem uda mi się ją "upolować", ale
chyba tylko wówczas, gdy będzie cisza w ogródku ( czyli gdy maluchów nie będzie w pobliżu :):) )
 
Udało mi się jednak upamiętnić innego gościa :)
Na płytkach tym razem wygrzewał się młody zaskroniec, ale spłoszony został otwieranymi drzwiami z piwnicy i szybko ucieka
 

 Na koniec brzoskwinie już z rumieńcami



oraz pierwsze jabłka - żółta oliwka - papierówka:

 
Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję za odwiedziny oraz przemiłe słowa !!!

niedziela, 23 czerwca 2013

Four-Way Florentine, spóźniony majowy etap needlepoint'owego projektu 2013

Dopiero w ubiegłym tygodniu skończyłam majowy fragment tegorocznego projektu StitchOfTheMonth - 2013 . Na stronie  Polski Needlepoint można znaleźć tłumaczenie.
Ta wygląda w tej chwili mój haft :



 
Haftuję na tkaninie do hardangera kordonkami MEZ i Anchor nr 5.
 
Jeszcze kilka zdjęć z domu "na wsi", bo tak dawno kwiatków nie pokazywałam :):)
 

 
 




Witam serdecznie nowych obserwatorów i pozdrawiam Was bardzo gorąco w niedzielne słoneczne popołudnie.

poniedziałek, 13 maja 2013

Deszcz pada i pada....

Na blogach podziwiam piękne zdjęcia z ogrodów i działek, ja mój ogródek oglądam tylko w deszczu.
Kolejny weekend deszczowy, zimny i ponury za nami.
Moje zmoknięte kwiatki zarastają chwastami:


Jaszczurki w słoneczne dni wygrzewają się na murku przy schodach do piwnicy tymczasem tu też zimno i mokro



 To ślimak nazwany przez Bartusia Leoś wspiął się na taras i pokazywał chłopcom czółki bez kuszenia serem:)


Tutaj róży dotrzymywała towarzystwa  bardzo duża ropucha żyjąca w kopcu suchych łodyg, gałązek choinki obsypanych kompostem:





Tak wyglądał nasz trawnik 4 maja:


Sprawcami są karczowniki, które tak jak się nazywają, karczują w ogródku większość roślin.
Nawet duże krzaki róż zostały pozbawione korzeni. Walka z gryzoniami i ciągle nowe rośliny kosztowały majątek. Jeden z małych szkodników znalazł się w piwnicy, udało się złapać na szczęście.
Maleństwo w wiadrze wyglądało prześlicznie - czarne lśniące futerko i słodka mordka, która później tyle szkody robi. Zdjęcia zrobione przy uchylonym odrobinę przykryciu, dlatego niewyraźne.




Koniec horrorów !!!

W ogródku akurat pora, żeby z książką lub robótką usiąść pod pachnącym cudnie bzem lub niedaleko konwalii, tymczasem ................ normalka, pada. Wczoraj pierwszy zimnych ogrodników Pankracy dał nam się we znaki.




Teraz zaczyna się wypogadzać, więc może od jutra będzie można usiąść na balkonie z robótką wśród kwitnących bratków i z pachnącymi bukietami bzu i konwalii.
Co prawda dziś kolejny z trzech zimnych ogrodników  Serwacy, jutro Bonifacy i 15 maja zimna Zośka, więc nie wiadomo, czy pogoda się poprawi.
W ubiegłym roku w ogródku wszystko nam pomarzło podczas majowego mrozu, oby tym razem historia się nie powtórzyła. Nie mieliśmy żadnych owoców, jedynie porzeczki i agrest przetrwały.

Życzę ciepła i słońca