Witam serdecznie !!!

czwartek, 14 czerwca 2018

Wystawa patchworków Fulnek 2018 - część 2

Dzień dobry!
Przez przeszło dwa miesiące budziło nas słonko, a ostatnio ponuro i chłodno się zrobiło. Trochę popadało, choć to stanowczo za mało dla wysuszonej ziemi i schnących roślinek.
Jednak chłodnych dni nie lubię, bo ja z tych kochających upały :)
W poprzednim poście napisałam, że za dzień, dwa pokażę ciąg dalszy relacji z wystawy patchworków, ale ostatnio byłam zajęta m.in. zagospodarowaniem zerwanych w ogródku czereśni oraz kupowanych truskawek, bo już się sezon kończy.

Stół miałam zastawiony kompotami i dżemami, które nie chciały sama się zanieść do piwnicy :) Jednak już się z tym uporałam i dziś ciąg dalszy, o ile trafię na ładne truskawki.
Teraz wracam do Fulneku, nad którym góruje widoczny z daleka, taki piękny zamek.
Okazało się, że moje zdjęcie fatalne, ale okazuje się, że innego nie mam
Muszę się postarać następnym razem, bo jest tam wiele ciekawych miejsc. Tylko, że nasza wycieczka jest skoncentrowana na patchworkach i zakupach wszystkiego, co do szycia potrzebne, ale najbardziej na odpowiednich tkaninach. Zdjęć ze spaceru nie zrobiłam, ale to bardzo urokliwe miasteczko, musicie mi wierzyć na słowo lub sprawdzić np w Galerii Obieżyświata lub na innych  stronach.
Teraz ciąg dalszy zapowiadany w niedzielę :)

 Motyw domów pojawiał się wielokrotnie na czeskich patchworkach :)
 Pięknych użytecznych patchworków również na wystawie nie zabrakło, ja nie mam wszystkich na zdjęciach :(
Na koniec zostawiłam taką "perełkę" - patchwork 365 blocks. Ciekawe, czy u nas ktoś szyje???
 Wszystkie piękne prace można podziwiać na stronie morawskiego patchworku - fotogalerie 2018.
Są tam również pokazane prace konkursowe Quilt 3D Tym razem nie trafiłam z wyborem, ale ja nie lubię brązów :)

W miejskim domu kultury były stoiska z materiałami do tworzenia patchworków i tam dużo czasu spędziłyśmy na przeglądaniu pięknych tkanin. Niestety zamiast tańszych, ale bardzo dobrych gatunkowo tkanin czeskich, większość stanowił import :(
Ja też pozbyłam się części koron wybierając tradycyjnie coś czerwonego oraz tym razem coś "morskiego"
  Kupiłam również kolejne nitki Mettlera do haftu matematycznego, a nie do pikowania patchworków i szycia zgodnie z ich przeznaczeniem.
Nici wykorzystam bardzo szybko, bo muszę się przygotować do warsztatów w Krasnymstawie już za dwa tygodnie, ale tkaniny muszą sobie "poczekać" na "natchnienie" lub potrzebę chwili. :)
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy tu w ogóle jeszcze zaglądają <3 Dla Was jedna z moich lilii kwitnących na balkonie, ale niestety nie pachnąca odmiana :(
Natomiast delikatnie pachną czerwone surfinie
Słonecznego weekendu Wam życzę, bo to już jutro piątek :) 

1 komentarz:

  1. Super że piszesz o miejscach które warto zwiedzić. z patchwork najbardziej urzekł mnie ten z liśćmi klona.

    OdpowiedzUsuń